#1147

Z życia remontu:

Okazuje się, że przełożenie rury z gazem to nie jest taka prosta sprawa. Muszę zasięgnąć informacji jeszcze w kilku miejscach, czy faktycznie jestem skazana na kuchenkę w jednym konkretnym miejscu czy może jednak mogę to trochę przeorganizować.  Aaaa….

Reklamy

#1146

Idzie nowe! Będą zmiany! Ale to zaraz potem jak spłacę kartę kredytową po tym całym czarnym weekendzie który miał ostatnio miejsce ;) A nakupowałam może nie dużo, ale drogo.

Do sedna. Od dziś moje zacne mieszkanko, a tak dokładniej moich rodziców, a żeby było śmieszniej, mojej matki jest wolne! Tzn. lokatorka się wyprowadziła i mogę zaczynać remont! Znając życie zajmie mi to najbliższe pół roku – a na początku myślałam, że może w 3 miesiące się wyrobie, ale zobaczymy. Trzeba być dobrej myśli .

#1145

Przeanalizowałam, skonsultowałam i uznałam, a może mam jednak za wysokie wymagania wobec facetów? No to skoro Pan z tindera była zainteresowany, to można spotkać się znowu i zobaczyć jak to będzie, bo przecież nie zawsze po jednym spotkaniu ma się prawidłowy osąd. I co? No i oczywiście już przestał się odzywać, mimo iż po spotkaniu napisał, że było miło i że jestem fajna i jak mam ochotę na dalszą znajomość to żebym dała znać. Czyli jednak mu się odwidziało czy po prostu chciał być na początku miły ? Bo już nie czaje. A niby to ja jestem ta zła i każdego faceta skreślam w przedbiegach, bo mam syndrom sztokholmski. Do dupy z takimi facetami, tyle wam powiem, o!

#1144

Wróciłam na tindera. Nie jest to jakiś spektakularny powrót, faceci do mnie nie walą drzwiami i oknami.  No cóż, można się było tego spodziewać. Byłam dziś jednak na spotkaniu. Żeby nie było, ja napisałam pierwsza i również ja spotkanie zaproponowałam. I co? No oczywiście aplikacja swoje na rzeczywistość swoje. Brutalne jak zawsze. Chłopiec generalnie spoko, miły sympatyczny i nawet zabawny, ale totalnie nie w moim typie jak się okazało.  Chyba kogoś innego sobie jednak wyobrażałam. Nie jestem jakoś rozczarowana mocno, bo jednak było miło, ale jednak coraz bardziej wątpię, że spotkam jeszcze kogoś kto sprawi, że moje serce znów będzie w całości.

 

#1143

A co mi tam, napisałam do tego chłopca z intagrama z propozycja kawy. I co? No oczywiście ma dziewczynę, szok nie? Bo to przecież normalne, że ludzie w moim wieku to są po parowani, a nie tak jak ja, mają nędzne życie w pojedynkę. Ech..

#1142

No i co? No i pstro.

Zadziwiające jak wszystko co było przestaje mieć jakąkolwiek wartość i można to tak po prostu wyrzucić do śmietnika. Tak jakby tego nie było. Smutne, że tak własnie się zachowujemy, my jako ludzie.

Jest na instagramie taki chłopak, z Warszawy, przystojny, i się tak zastanawiam czy mu zaproponować wyjście na kawę. W najgorszym wypadku uzna mnie za wariatkę z internetu. Co gorszego może się stać.

Jest po co znowu instalować tindera? (tak wiem, po raz chyba setny bym to robiła) Czy to wnosi coś w moje życie?

3423 3587

#1141

To że miałam się odciąć od Ex’a to mi już nie raz znajomi mówili. A ja oczywiście swoje, że przecież się tylko kumplujemy. Głupia ja. Dziś idę na koncert, on miał iść ze mną, ale rano napisał, że jednak nie może. I na ten koncert co to na koniec listopada też miał ze mną iść też nie idzie.  Dobrze, że chociaż za bilety mi odda. Wkurwił mnie tym, a jednocześnie zabolało w tam w środku. W ten oto sposób kończy nasze kontakty definitywnie…

#1140

Ostatnio miewam jakieś dziwne sny. Dwa dni temu śnił mi sie lesbijski seks z przyjaciółka ze studiów. Natomiast ostatniej nocy śnił mi sie chłopak z tindera, z którym sie kiedyś raz spotkałam, a co rusz proponuje mi niezobowiązujące spotkanie. Tym razem we śnie sie obyło bez seksu, chociaż chyba taki miał być punkt kulminacyjny, ale zadzwonił budzik. 

#1139

Byłam ostatnio na imprezie u znajomych, u tych samych u który poprzednio tak się zpaiłam w trupa. Ale mogło się tak zdarzyć, że o tamtej imprezie nie powiadałam – w dużym skrócie, upiłam się w trzy dupy i finalnie wylądowałam z gospodarzami w łóżku.  Tym razem obrałam strategie, wypić tyle, aby być przytomną i żeby się film nie urwał. Udało się! dwa drinki przez całą imprezę to dobry wynik jak na mnie. Przynajmniej byłam zdatna do użytku na drugi dzień. Ale wróćmy do samej imprezy. Skład mniej więcej ten sam. Zakumplowałam się w tedy z jedną dziewczyną – a wiadomo, że ja mam głównie kolegów – natomiast jej facet nie wydawał mi się jakoś zbytnio „przystępny”, że tak powiem. Oczywiście tym razem też byli i było ciekawie. Cały wieczór ów samiec wystosowywał w mym kierunku różnego rodzaju aluzje z podtekstem seksualnym. Odbierałam to raczej w formie żartów, i chyba jego kobieta też, bo tylko kazała mu od czasu do czasu dać mi spokój – ale jak było na prawdę z ich perspektywy to nie mam pojęcia. Tak czy siak, tekstów było sporo i różnych, nie powiem interesujących propozycji też, bo to taki typ faceta który by mógł mnie mocno sponiewierać, dokładnie tak jak lubię. Oczywiście rąk też nie mógł przy sobie utrzymać. Natomiast w największym szoku byłam, kiedy zbierając się do wyjścia (mojego wyjścia w sensie) przyszedł się ze mną całować. To była taka sytuacja z serii „WTF?!” – ubierasz się, chcesz wychodzić, a tu Cię koleś obejmuje i zaczyna całować.  Poza tym do niczego nie doszło, nie wiem czy to dobrze czy źle, ale nie powiem, miło było być w centrum zainteresowania. Trochę mi się ego podbudowało, bo jak wiadomo moja samoocena jest poniżej zera bezwzględnego. A, i jeszcze Pan gospodarz też się do mnie kleił, ale tego to akurat olewałam równo. Koleś totalnie mi nie odpowiada charakterem i stylem bycia. Natomiast ten pierwszy to co innego. Ale jak już mówiłam, zajęty.

#1138

Ostatni znów jest słabo. Tak psychicznie oczywiście, bo na zdrowie fizyczne nie narzekam, wróciłam na siłownie, do diety, jakoś leci. Odcinam się powoli od Pana K, bo kiedyś trzeba, dla wielu jest niezrozumiałe, że się go tyle trzymałam, ale ja cały czas żyłam złudną nadzieją, że może jednak coś się zmieni i jeszcze uzna, że może by jednak spróbować raz jeszcze. Cóż, jak widać, jak zawsze myliłam się. On poszedł dalej, spotyka się z kimś, a ja uprawiam swój masochizm myśląc o nim i rozpaczając nad swym marnym losem. To mi wychodzi najlepiej, użalanie się nad sobą. Może powinnam to robić zawodowo, tylko czy to się da?

Z innej bajeczki, byłam ostatnio na moim ulubionym typie imprez/spotkań – baby shower. Zarzekałam się, że już na takie nie pójdę, ale to za bliska koleżanka, żeby odmówić. Było spoko. Fajnie się było spotkać z dziewczynami i pogadać. Przy okazji się okazało, ze jeszcze dwie moje koleżanki są w ciąży (zero presji). No, także tego.