#1126

Dziś będzie nieco niecenzuralnie…

Jaki ten sierpień jest chujowy. Tak zjebanego humoru i depresyjnego nastroju to nie miałam chyba nigdy, albo było to tak dawno, że nie pamiętam. Oczywiście przy innych wszystko jest ok, gra pozorów, uśmiechy itp, ale jak tylko siedzę sama, czy to w domu, czy w pracy i zaczynam myśleć… a jak wiadomo myślenie to akurat jest moje przekleństwo, to od razu mnie nachodzą tylko te dołujące i smutne. Serio, potrafię popadać ostatnio ze skrajności w skrajność. Nawet ostatnio mój kumpel z pracy, który to wpadł na chwile do biura w ramach obecności w kraju, powiedział podczas obiadu, że jestem jakaś taka przygaszona, a jak ktoś zna mnie lepiej to wie, ze nie jest to dla mnie stan normalny. Wiem, wiem, sama się w to wpędzam. Ponoć można z czasem przestać kochać…

Zdjęcie użytkownika Milczenie jest najgłośniejszym krzykiem każdego z nas.

 

#1125

Humor nadal mam lichy, nie wiem czy odpowiada za to okres, czy ten miesiąc po prostu ma skazę od zeszłego roku. Trudno mi to wytłumaczyć. Tak czy siak energii życiowej brak. Długi weekend taki mało weekendowy, bo poniedziałek spędziłam w pracy. Wprawdzie poszłam z koleżanką na ploty i sushi – sushi zawsze jest spoko! – opowiedziała o swoich ekscesach łóżkowych (ona dla odmiany pod rozstaniu z facetem wpadła w wir relacji one night stand i bardzo jej się to podoba i szuka dalej, a mnie to jakoś nie kręci), ja coś tam o sobie bąknęłam, w sensie co u mnie i tyle. Jakoś trudno mi się mówi ostatnio znajomym na żywo o swoich problemach. Tutaj jest łatwiej. Może dlatego, że nikt od razu nie patrzy ci w oczy i nie osądza?

Poza tym jestem zazdrosna o moje gej-friendy. Wrócili wszyscy trzej z długich weekendów u lovelasów zadowoleni, cali w skowronkach. Zazdroszczę im tak po prostu, po ludzku. I trochę się boję, że znikną, wpadną w wir związkowo-randkowy i mnie zostawią. A ja się tak boje samotności.

Dostałam z pracy mojej obecnej propozycje wyjazdu na projekt, do klienta, na rok. Do Azji. I pierwsza moja myśl była „wow! mega! jadę!”, ale jak zaczęłam się zastanawiać, to jednak nie jest to takie różowe. Sama, przez rok, w obcym miejscu, bez znajomych i rodziny. Takich namacalnych, bo oczywiście skype i te sprawy to norma, ale nie samej. Poza tym jak widzę, jak mój pies cieszy się kiedy się wraca z pracy to bym nie mogła jej tak zostawić. Za duża rozpacz by mnie ogarnęła i ją też.

#1124

Facebook ma to do siebie, że przypomina. I owszem klikam w tą zakładkę, żeby zobaczyć jakie pierdoły kiedyś napisałam czy udostępniłam. Rok temu byłam z kumplem na Nocnym Markecie, pierwszy raz zresztą, a tylko dlatego, że po pracy byłam zabrać swoje rzeczy od Pana K. To był ten jeden z żałośniejszych dni, kiedy jadąc komunikacją miejską ciekły mi łzy. Zwykle publicznie nie płaczę, ale nie tym razem. Ciekawe czy mój zły nastrój który się utrzymuje od kilku dni jest z tym związany? Raczej niemożliwe…

#1121

Uwaga, nie będzie to post który „odkrywa Amerykę”.

Seks „z miłości” jest lepszy niż ten dla zaspokojenia swoich fizycznych potrzeb.

Skąd takie wnioski? Proste, spotkałam się ostatnio z takim jednym. Kiedyś się koło mnie kręcił, ale ostatecznie wybrał inną. A później jakoś nam było i tak nie po drodze do siebie, aż do wczoraj. Napisałam, zaproponowałam, a że wiedziałam że ma do mnie słabość to jest duże prawdopodobieństwo, że się skusi i tak też było. Nie to żebym marudziła, bo seks był dobry, tak fizycznie dobry, ale tak w głowie, psychicznie… to jednak nie było tak dobrze. Nie mam wyrzutów sumienia czy czegoś w tym stylu, tak dla jasności, ale przeżywania wewnętrznego to w tym nie było, tej samej adrenaliny, ciarek na plecach i takiego pożądania „w głowie”. Ot taki zwierzęcy seks.

Znalezione obrazy dla zapytania sex someecards

#1120

Tak w ramach informacji, to nie było spotkania w weekend z Młodym. On nie odwołał, ja to zrobiłam. Trochę żeby zobaczyć jak się zachowa, a trochę, żeby ogarnąć swoje sprawy. Swoja drogą dobrze wyszło, bo było tak parno i gorąco, że bym tam umarła jakbym miała iść z nim na piwo. Inny weekend muszę obstawić, może ten najbliższy? Się zobaczy. Trochę mi się plany komplikują, bo chciałam go zaprosić do siebie, ale rodzice chyba nie pojadą nad morze, bo tata urlopu nie dostał i moje plany tez wzięły w łeb. Licho proszę państwa. Się sytuacja wyklaruje w najbliższym czasie, w sensie w ciągu najbliższych dni.

#1119

Omg… jaki on jest tępy. Generalnie przzywgklam po moim ex, że faceci mogą nie łapać aluzji jakie sie względem ich wypowiada, ale żeby musieć tłumaczyć wszystko co sie do niego powie. Nawet żart. Serio? Pocieszam sie myślą, że on moze tylko w pracy jest taki „niekapiący”, a po pracy lepiej bedzie kontaktował. Jak nie, to umarł w butach, czy jak to sie tam mówi…  

#1117

Z tinderem, a raczej z facetami tam obecnymi idzie licho, w sensie piszą, lub nawet odpisują, bo zaczęłam do nich sama zagadywać. Mimo wszystko nie ma jakis fajerwerków. Za to znów się kręci sytuacja z Młodym z pracy (z tym, co to na jesieni się na tidnerze znaleźliśmy, a ja nie wiedziałam, skąd on mnie zna).  W sensie nic wielkiego, ale po raz kolejny musiałam go uświadomić dlaczego jestem „zimna” (sam użył tego określenia), a myślałam, że to mój ex nie rozumiał moich aluzji. Tak czy siak nawet umówiliśmy się – oczywiście ja zaproponowałam – na piwo na następny weekend. Zobaczymy co to da, w sensie czy jakoś określi się czy to ma być „just friends” czy może jednak coś więcej. Bo tak się zastanawiałam, czy by go nie zabrać na imprezę do znajomych za dwa tygodnie.